User
Write something
Power Hour - sesja coworkingu is happening in 3 days
Z dziennika budowy #3
Siedzę nad zestawem pytań dla mediatorów i się waham. Wcale nie chodzi o to, czy on jest dobry. Wiem, ile czasu w to włożyłam kilka godzin selekcji, układania, dokładania kontekstu. Jeszcze chwila i będzie PDF, który spokojnie mogę wystawić. I właśnie w tym miejscu pojawia się opór. Nie przed publikacją. Przed tym, komu to sprzedaję. Bo to nie są jacyś anonimowi „klienci z internetu”.To są ludzie ze szkolenia. Z tej samej ścieżki. W tym samym momencie drogi. I nagle zamiast myśleć o produkcie, zaczynam kręcić się wokół pytania, które znam aż za dobrze. Czy ja jestem dość dobra, żeby brać za to pieniądze? Tylko że im dłużej na to patrzę, tym bardziej widzę, że to pytanie niczego nie rozwiązuje. Ono tylko odwleka decyzję. Bo pod spodem siedzi cicha nadzieja, że ktoś przyjdzie i to rozstrzygnie za mnie. Da zielone światło albo powie „nie rób tego”. A tu się nic takiego nie wydarzy. Nikt nie przyjdzie mnie uratować. Ale też nikt nie przyjdzie mnie zatrzymać. I to jest ten moment, w którym trzeba przestać pytać o własną „wystarczalność”, a zacząć zadawać sobie pytanie dużo bardziej wspierające: Co ja chcę zrobić? Czy chcę to schować, żeby nie czuć tego napięcia między „jestem jedną z nich” a „mam coś, co mogę sprzedać”? Czy chcę to rozdać, żeby nie musieć konfrontować się z pieniędzmi i tym, co one uruchamiają w relacjach z równieśniakami? Czy chcę po prostu to wystawić i sprawdzić, czy komuś to realnie jest potrzebne, nawet jeśli to są dokładnie te osoby, które siedzą obok mnie? Bo jeśli to uczciwie nazwać, to ja nie sprzedaję żadnej pozycji „wyżej”. Sprzedaję efekt swojej pracy. Swojego filtrowania, porządkowania, nadawania temu formy. I unikanie ceny wcale nie jest neutralne. To też jest decyzja, tylko taka, która pozwala nie brać za nią odpowiedzialności. Jeśli wystawię to za 10 zł albo za darmo, to nie dlatego, że „taka jestem hojna”, tylko dlatego, że uciekam od decyzji. A ja chcę podjąć decyzję. Więc najuczciwsza wersja na dziś jest taka: zrobiłam to, wyceniam, wstawiam do sklepu.
W niedzielę był spacer naszej społeczności
Byłam tylko ja, ale spacer się odbył. Mogłam zawrócić do domu albo po prostu o tym nie mówić. Mogłam też wejść w analizę, czy wystarczająco dobrze to ogłosiłam, czy dotarło, czy zrobiłam wszystko jak trzeba. Ale zamiast tego uznaję, że to jest dokładnie ten etap, którego nie da się przeskoczyć. Tak wygląda początek. Nie straciłam na tym spacerze nic. Przeszłam 11 tysięcy kroków, byłam w lesie, w słońcu, miałam czas dla siebie. A jednocześnie zrobiłam coś, co buduje tę społeczność w praktyce, a nie tylko w teorii, nawet jeśli na razie jestem w niej sama offline. Będą kolejne terminy. I prędzej czy później ktoś dołączy, ale to nie wydarzy się, jeśli takie rzeczy przestaną się dziać tylko dlatego, że za pierwszym razem nikt nie przyszedł. Jeśli myślisz, że kiedyś mogłabyś się przyłączyć, daj mi znać, co jest dla Ciebie realne:
Poll
1 member has voted
W niedzielę był spacer naszej społeczności
Pierwsza seria mastermind dobiegła końca
Wczoraj było ostatnie spotkanie pierwszej grupy mastermind. To była przestrzeń dla kobiet przedsiębiorczych, które na co dzień działają same - ogarniają wszystko, podejmują decyzje, ciągną swoje projekty… ale czasem zwyczajnie brakuje im drugiej perspektywy i ludzi, którzy są w podobnym miejscu. I to było właśnie to miejsce. Można było zobaczyć siebie w czyjejś hostorii. Usłyszeć coś, co porządkuje myślenie albo je delikatnie koryguje. Złapać momenty, w których same siebie blokujemy i zobaczyć to wyraźniej, niż kiedy siedzimy z tym same. A do tego coś, czego nie da się wypracować samemu: poczucie, że nie jesteś jedyna, że są inne kobiety, które myślą podobnie, mierzą się z podobnymi rzeczami i też chcą iść dalej. To daje dużo siły i spokoju. Dlatego pracuję już nad kolejną edycją. Mała grupa, kilka spotkań rozłożonych w czasie. Jeśli czujesz, że to może być dla Ciebie, napisz do mnie. Dlatego pytanie do Ciebie: W jakiej grupie mastermind wzięłabyś chętniej udział?
Poll
5 members have voted
2
0
Najlepsze antidotum na samotność w biznesie
Dziś miałyśmy drugie spotkanie naszej zamkniętej grupy mastermind. Co tam padło — zostaje między nami. Ale jedno wiem na pewno: - jak bardzo samotny potrafi być solo biznes - jak bardzo jedna dobra rozmowa potrafi to zmienić. Nie chodzi nawet o porady czy gotowe odpowiedzi. Chodzi o to, że słuchasz innych kobiet, tego co robią, z czym się mierzą, dokąd idą i nagle coś w Tobie mówi: Ja też tak chcę. Szybciej. Odważniej. Tego nie znajdziesz na kolejnym webinarze oglądanym o 22:00 z kubkiem herbaty w ręku. To jest coś, co dzieje się tylko między ludźmi. Kiedy ktoś siedzi naprzeciwko Ciebie albo chociaż jest po drugiej stronie ekranu i też buduje, szuka, próbuje. Dziekuję @Katarzyna Gutowska @Katarzyna Kucybała @Tatiana Bowsunowska za dzisiejsze spotkanie. Jeśli chcesz dołączyć do kolejnej edycji w kwietniu — napisz w komentarzu CHĘTNA.
2
0
Najlepsze antidotum na samotność w biznesie
1-5 of 5
powered by
Cyfrowe Przodowniczki
skool.com/teraz-ja-cyfrowa-przodowniczka-4470
Dla soloprzedsiębiorczyń 40+, które nie chcą działać w pojedynkę.
Edukacja, narzędzia i wspólnota, która daje wsparcie i wzmacnia to, co już robisz.
Build your own community
Bring people together around your passion and get paid.
Powered by