Albo jestem bardziej spóźniona, niż mi się wydaje. Albo totalnie nieprzygotowana na to, co nadchodzi.
Dostałam ofertę zakupu AI Sales Room i musiałam się zatrzymać, żeby w ogóle zrozumieć, o czym tu mowa.
Bo to nie jest chatbot. Ani wideo. Nawet nie specjalna strona sprzedażowa.
„AI-powered selling room” to jedna przestrzeń online, do której wysyła się klienta jednym linkiem.
W środku: realistyczny avatar AI, który mówi głosem człowieka, tłumaczy ofertę, odpowiada na pytania, reaguje na wątpliwości i prowadzi rozmowę sprzedażową.
Całość działa bez udziału człowieka, 24/7.Bez lejków, maili, DM-ów.Jedna przestrzeń, jeden link, „rozmowa”, decyzja.
I teraz dochodzę do momentu, w którym robi mi się dziwnie. Bo ja w tym samym czasie uczę się lepiej sprzedawać, klarowniej tłumaczyć wartość, bardziej słuchać. A obok pojawia się komunikat: „Nie musisz się tego uczyć. AI zrobi to za Ciebie”.
I nie wiem, czy to kolejny marketingowy skrót myślowy, czy realny znak, że sprzedaż właśnie odrywa się od człowieka.
Nie mam jeszcze wniosków. Mam za to poczucie, że to nie jest niewinna nowinka.
Ciekawa jestem, jak Wy to odbieracie. I czy byłybyście gotowe zawierzyć AI sprzedaż swoich usług i produktów.