Robiłem pierwszy obóz z raczkujących małp chyba ze cztery razy. Pierwsze dwa weszły łatwo ale nie mogłem przeskoczyć wyzwania, nawet nie było blisko. Za trzecim razem robiąc cały obóz pierwszy zauważyłem, że większość ćwiczeń robię na wstrzymanym oddechu, jakbym wyciskał na siłce. Totalnie nie o to chodzi.. jak zacząłem się skupiać na tym by nie przerywać oddechu nawet na moment, te ćwiczenia zupełnie inaczej wchodzą i po każdym czuję różne partie mięśni. Chodzi o to, żeby się zaadaptować do tych ruchów a nie je przeżyć. :) polecam!