Twój graf jest mało zdefiniowany — co oznacza, że jesteś osobą kolektywną. Doświadczasz siebie na zewnątrz: przez ludzi, sytuacje, relacje. Rozpoznajesz się w drugim człowieku. To Twoja natura — i to jest piękne, bo Twoja mądrość płynie właśnie stamtąd: z doświadczania życia w pełni, nie z analizowania go w głowie. Masz dwa centra zdefiniowane: 1. Centrum Sakralne — Twoje święte centrum. Trzy palce pod pępkiem, trzy palce w głąb. To stąd płynie Twoja energia życiowa i seksualna — one przepływają naprzemiennie. Jako generatorka działasz z odpowiedzi sakralnej: reagujesz na życie, a nie je inicjujesz z głowy. Intuicja jest Twoim kompasem. Co to oznacza w biznesie? Pieniądze przyklejają się do satysfakcji. Jeżeli nie tworzysz z przyjemności — tworzysz z wymuszenia, a wtedy ta energia się z Ciebie drenuje. Sprawdzaj co 2-3 miesiące: czy to, co robię, dalej przynosi mi satysfakcję? To pytanie na tu i teraz, nie na kiedyś. Pamiętaj: najpierw życie, potem biznes. Jeżeli nie dostarczasz sobie przyjemności w życiu — z pustej szklanki nawet Salomon nie naleje. Twoja energia seksualna (energia przyjemności) zasila energię życiową. Pływanie, spacer, rower — to, co daje Ci radość za zero złotych — to jest Twoje paliwo biznesowe. 2. Centrum Tożsamości (Jaźni) — Ty zawsze wiedziałaś, kim jesteś. Masz ogromne poczucie własnego kierunku i celu. Słuchanie siebie to Twoja supermoc. Im bardziej wchodzisz w swój wewnętrzny autorytet, tym mocniej wybrzmiewasz dla innych. Twój charakter cechuje się solidnością, dyscypliną i konsekwencją — kiedy obierasz kierunek, nic Cię nie zatrzyma. Nie jesteś w stanie funkcjonować w niezgodzie ze swoją naturą. I to jest Twoja ogromna moc. Uwaga: osoby z zdefiniowanym Centrum Tożsamości naturalnie przyciągają ludzi zagubionych, szukających przewodnika. Możesz wskazywać kierunek — ale nie bierz na swoje barki odpowiedzialności za życie innych. Centrum Korzenia (niezdefiniowane) — to centrum motoryczne, które narzuca presję do działania. Gdy coś wychodzi poza Twój obręb bezpieczeństwa (pieniądze, zdrowie, poczucie sensu) — możesz łatwo tracić grunt pod nogami. Twoje zadanie? Wysiedzieć z tym lękiem. Nie walczyć z nim, tylko pozwolić mu przepłynąć. Im częściej to robisz, tym bardziej lęk staje się Twoim przyjacielem, nie wrogiem. Ty jesteś tą bezpieczną przystanią — Twoje ciało potrafi się zaasymilować w każdej sytuacji.