Po całym tygodniu i jeszcze w podróży pod osłoną zmroku jechałem i rozmyślałem. Czułem wewnętrzne przejęcie, napięcie, zmęczenie.
Pomyślałem sobie: zapamiętam tę chwilę. Zapamiętam, dopóki ją jeszcze mam. Kiedy jeszcze jestem "biedny" i słaby. To fascynująca przygoda: czuć osłabienie, nadzieję, ciężar pracy do wykonania i wizję nadającą kierunek... Dziękuję za to gdzie jestem, cieszę się trudnościami, które przeżywam...
A tymczasem, doczytałem ostatnie strony książki "Siła Samodyscypliny", wstałem dziś rano i znów pobiegłem...